
Akcja rozgrywa się na początku 1905 roku, w Petersburgu ogarniętym nastrojami rewolucyjnymi. Dozorca znajduje w śnieżnej zaspie martwą młodą kobietę. Śledztwo prowadzi radca kolegialny Rodion Gieorgijewicz Wanzarow. Z pozoru proste dochodzenie szybko zaczyna się komplikować. Nie można określić przyczyny śmierci kobiety, w dodatku kolejną ofiarą jest podejrzany o jej zabójstwo profesor Sieriebriakow. W sprawę są zamieszane tajemnicze kobiety w woalkach oraz tajne carskie służby. Do tego ktoś grozi Wanzarowowi i jego rodzinie...
Autor jest nazywany w Rosji drugim Akuninem, ale moim zdaniem to krzywdząca opinia. Akunina rzuciłam po kilkunastu stronach, od „Boskiej trucizny” nie mogłam się oderwać. Misterna intryga, klarowny język i wyborne poczucie humoru autora sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością. Dodatkowym smaczkiem jest obecność znanej postaci historycznej, która pojawia się pod koniec powieści. To pierwsza książka z serii o Wanzarowie – jeśli zostaną wydane kolejne, z pewnością po nie sięgnę.
Autor jest nazywany w Rosji drugim Akuninem, ale moim zdaniem to krzywdząca opinia. Akunina rzuciłam po kilkunastu stronach, od „Boskiej trucizny” nie mogłam się oderwać. Misterna intryga, klarowny język i wyborne poczucie humoru autora sprawiają, że książkę czyta się z przyjemnością. Dodatkowym smaczkiem jest obecność znanej postaci historycznej, która pojawia się pod koniec powieści. To pierwsza książka z serii o Wanzarowie – jeśli zostaną wydane kolejne, z pewnością po nie sięgnę.
Moja ocena: 4,5/6